Eurosport
F1. Robert Kubica odchodzi z Williamsa. Lawrence Barretto komentuje
📝
20/09/2019, 08:42 GMT+2
"Zapomnijcie o wynikach, jego powrót był wielkim triumfem. Może teraz cieszyć się siedmioma ostatnimi wyścigami, a potem opuścić Formułę 1 z podniesioną głową i - co najważniejsze - bez żalu" - pisze o Robercie Kubicy ekspert Lawrence Barretto w swoim felietonie na oficjalnej stronie Formuły 1.
Foto: Eurosport
W czwartek Polak ogłosił, że po sezonie rozstaje się z teamem Williams. Przyszłość polskiego kierowcy nie jest jasna. Możliwe, że zostanie w Formule 1, ale szanse na to są niewielkie, bo większość foteli w bolidach na kolejny rok jest już zarezerwowana.
"Rozkoszował się wyzwaniem"
"To nie tak miało się skończyć. Dokonał spektakularnego powrotu osiem lat po urazie, po którym większość osób nigdy nie wsiadłaby już do samochodu wyścigowego. Jego obecne wyniki wielu uznaje za porażkę. Są w błędzie" - zaczyna swój felieton Barretto.
Brytyjczyk zaznacza, że ponowna obecność Polaka w wyścigowej elicie jest sprawą wielką. Tu przytacza wypowiedź samego Kubicy, który w czwartek, ogłaszając decyzję o rozstaniu z Williamsem, określił je jako "największe w swoim życiu".
"Kiedy tuż przed startem sezonu rozmawialiśmy z nim w siedzibie Williamsa, był podekscytowany. Lata treningu i rehabilitacji były tej chwili warte. Kubica nie poddał się i rozkoszował się wyzwaniem. Nie można odmówić mu tego, że skutecznie zdołał przekonać do siebie Williamsa. Już to było jego wielkim osiągnięciem" - wspomina Lawrence.
"Zdawał sobie sprawę ze swoich ograniczeń"
Dziennikarz zaznacza, że sam Kubica doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest w innym, znacznie trudniejszym położeniu niż dziewięć lat temu. Formuła 1 ewoluowała, on trafił do zespołu targanego ogromnymi problemami organizacyjnymi i finansowymi. Nie miało być łatwo i nie było.
"Zaakceptował wyzwanie. Wiedział, że już nie jest w tym samym miejscu co w 2011 roku, kiedy jako kierowcę Renaulta namaszczano go przyszłym mistrzem świata. Wiedział, że jego ograniczenia - nie do końca sprawna prawa ręka, sprawi, że wszystko będzie trudniejsze. Czuł, że i ta przeszkoda była do pokonania" - zauważył dziennikarz.
"Trudność polegała na tym, że dołączył do Williamsa, będącego w najtrudniejszym momencie swojej bogatej historii. Bolid FW42 od początku był - i wciąż jest - trudny do okiełznania. Na twarzy Kubicy widać było smutek, gdy zespołowi nie udało się wyrobić na czas testów. Desperacko potrzebował czasu, żeby jak najlepiej przygotować się do swojego największego wyzwania. Nie mógł sobie na to pozwolić. Od samego początku był na końcu stawki, potem nie było lepiej" - dodał.
"Obecność Russella nie pomogła"
Ogromne problemy Williamsa odzwierciedla tegoroczna klasyfikacja. Po 14 z 21 wyścigów Polak ma jeden punkt. Jego kolega z zespołu George Russell żadnego. To jednak on był znacznie szybszy od polskiego kierowcy we wszystkich sesjach kwalifikacyjnych poprzedzających Grand Prix.
Lawrence uważa, że w porównywaniach z młodym, rokującym Brytyjczykiem polski kierowca stał na straconej pozycji.
"Nie pomógł też fakt, że jego kolegą w zespole był debiutant George Russell, w którym widzi się przyszłą gwiazdę. On konsekwentnie lepiej wykorzystywał możliwości bolidu. W kwalifikacjach zawsze wyprzedzał bardziej doświadczonego partnera z zespołu. Średnia różnica czasów między nimi wynosiła 0,58 sekundy, co w Formule 1 jest przepaścią" - zaznacza.
/origin-imgresizer.eurosport.com/2023/03/21/3662726.jpg)
Foto: Eurosport
Raczej koniec z Formułą 1, ale nie koniec kariery
Lawrence zauważa, że z każdym kolejnym nieudanym wyścigiem entuzjazm Kubicy opadał. Były zapewne przykrym doświadczeniem. Jego zdaniem przyszłość Polaka w najpopularniejszej serii wyścigowej stoi pod ogromnym znakiem zapytania.
"W ciągu roku gniew i frustracja ustąpiły akceptacji. Kubica kocha wyścigi. Zawsze podkreślał, że jest szczęściarzem. Williams wciąż będzie borykać się z problemami, dlatego nie jest zaskoczeniem, że Polak zdecydował się zakończyć z nim współpracę. Nie wykluczył całkowicie dalszej jazdy w Formule 1, ale szanse, żeby został, są niewielkie, co oznacza, że powrót prawie się skończył. Ale nie powinien być postrzegany jako rozczarowanie. Kubica osiągnął to nad czym pracował przez osiem ostatnich lat. Jego opowieść o sportowym heroizmie i determinacji jest jak prawie żadna inna" - podkreśla po raz kolejny.
"Dzięki swojej decyzji może teraz cieszyć się siedmioma ostatnimi wyścigami jako kierowca w Grand Prix, a potem opuścić Formułę 1 z podniesioną głową i - co najważniejsze - bez żalu. To nie koniec jego kariery. Nie zdziw się, jeśli zobaczysz jego nazwisko w tabelach wyników innych kategorii wyścigowych" - przewiduje.
Autor: TG/łup / Źródło: eurosport.pl
Powiązane tematy
Reklama
Reklama