Eurosport
F1 GP Niemiec 2019. Wyniki wyścigu i klasyfikacja generalna - Formuła 1
📝
28/07/2019, 15:30 GMT+2
Tegoroczne Grand Prix Niemiec przejdzie do historii F1. Trudno przypomnieć sobie równie szalony i obfitujący w zwroty akcji wyścig. Na torze Hockenheim triumfował Max Verstappen (Red Bull), ale bohaterem dnia był Sebastian Vettel. Robert Kubica tym razem nie był ostatni, a siedmiu kierowców nie ukończyło wyścigu.
Foto: Eurosport
Startujący z pole position Lewis Hamilton nie czuł się najlepiej przez weekend i istniało ryzyko, że w jego miejsce pojedzie Esteban Ocon. Ostatecznie Brytyjczyk pojechał w swoim jubileuszowym, 200. wyścigu. Przed rokiem mistrz świata wygrał Grand Prix Niemiec, choć startował z 14. pozycji.
W niedzielę z ostatniego miejsca wyruszył Sebastian Vettel – kierowca Ferrari podczas kwalifikacji nie przejechał nawet okrążenia z powodu problemów z turbiną. Jego kolega z zespołu Charles Leclerc również miał kłopoty techniczne i zaczął wyścig z 10. miejsca. Za Hamiltonem znalazł się Max Verstappen (Red Bull), a z trzeciej pozycji startował Valtteri Bottas (Mercedes).
Robert Kubica rozpoczął rywalizację z 18. pozycji – wszystko przez problemy Vettela i Lando Norrisa (McLaren), który musiał wymienić elementy jednostki napędowej. Z 17. miejsca startował kolega Polaka z Williamsa, George Russell.
Świetne Ferrari, Verstappen zaspał
Warunki na torze Hockenheim nie były najlepsze – nie brakowało deszczu, który według prognoz miał padać przez 1,5 godziny. Pojawiła się nawet opcja, że kierowcy wyruszą za samochodem bezpieczeństwa. Dyrekcja wyścigu, przede wszystkim na prośbę większości kierowców uznała, że nie jest to konieczne, co zwiastowało spore emocje. I tak też było.
Hamilton wystartował idealnie, natomiast Verstappen popełnił błąd i został wyprzedzony przez Bottasa i Kimiego Raikkonena (Alfa Romeo). Największe powody do zadowolenia mieli jednak kierowcy Ferrari, którzy błyskawicznie przesunęli się do przodu – Leclerc awansował na 6. miejsce, a Vettel na 14. Kubica błyskawicznie spadł na ostatnią pozycję, Russell był 18.
Vettel już na 3. okrążeniu zmienił opony na przejściowe, a po chwili identyczną decyzję podjęli pozostali kierowcy z czołówki. Nie było wśród nich Sergio Pereza (Racing Point), który stracił przyczepność i mocno uderzył w ścianę – Meksykanin musiał zakończyć wyścig po zaledwie kilku minutach na torze. Tymczasem Vettel toczył pasjonujący bój z Kevinem Magnussenem (Haas) i przede wszystkim znakomicie jadącym tego dnia Raikkonenem – Fin udanie odpierał jego ataki.
Odpadło kolejnych trzech
Już po czternastu okrążeniach z rywalizacją musiał pożegnać się kolejny kierowca, Daniel Ricciardo (Renault) – doszło do wybuchu w jego jednostce napędowej. Natomiast na 19. blisko uderzenia w bandę był Carlos Sainz (McLaren), jednak zdołał wrócić na tor. Niewiele później w niemal identycznej sytuacji znalazł się Verstappen, który zrobił piruet, ale popisał się znakomitym manewrem i stracił tylko kilka sekund.
A Kubica? Po przejechaniu dwudziestu kółek Polak narzekał na stan opon, co świadczy o tym, że Williams nie wybrał najlepszej strategii. Choć chciał zjechać po miękką mieszankę, to usłyszał odmowę. W tym momencie tracił do Russella ponad osiem sekund i stało się jasne, że jeśli nie zamknie stawki, to tylko przez ewentualne problemy pozostałych kierowców.
Z dalszej jazdy wycofał się Lando Norris (McLaren), który "stracił moc" i zatrzymał się na poboczu. W tym momencie odpadło już trzech kierowców. Jak się okazało – to nie był jeszcze koniec. Dołączył do nich świetnie jadący Leclerc, który mógł pokusić się nawet o miejsce na podium – Monakijczyk jadąc na miękkiej mieszance wpadł w poślizg w trzecim sektorze i wylądował w żwirze, na dodatek uderzając w bandę. Kierowca Ferrari nie mógł uwierzyć w to, co się stało.
Wielki błąd Mercedesa, trauma Hulkenberga
Dokładnie w tym samym miejscu niemal identyczne zdarzenie miał pewnie prowadzący Hamilton. Brytyjczyk uderzył w bandę i urwał połowę prawego skrzydła. Gdy zjechał do alei serwisowej, jego zespół był kompletnie nieprzygotowany – nie tylko nie zdołano w porę wymienić skrzydła, ale na dodatek długo zastanawiano się, na jakich oponach powinien wrócić na tor. Ostatecznie pojechał na przejściowych, ale jego postój trwał aż 50 sekund. To najgorszy pit stop Mercedesa w erze hybrydowej. Jakby tego było mało dostał jeszcze karne 5 sekund za ominięcie pachołka w alei. Obrońca tytułu mógł zapomnieć o miejscu w czołówce.
/origin-imgresizer.eurosport.com/2023/03/09/3646721.jpg)
Foto: Eurosport
Po 43. okrążeniach prowadził Bottas, przed Verstappenem i Nico Hulkenbergiem (Renault). Ostatni z wymienionych nie stanął na podium podczas 166 poprzednich wyścigów i liczył, że na swoim torze w końcu dokona niemożliwego. Nic z tego. Zakopał się w żwirze – oczywiście w tym samym miejscu, w którym wcześniej problemy mieli Leclerc i Hamilton. Efekt? Koniec wyścigu. Zresztą Bottas także wpadł w poślizg, ale na jego szczęście obyło się bez usterek i kontynuował jazdę.
Koniec Bottasa
Gdy pojawił się komunikat o końcu opadów, doszło do zamieszania w alei serwisowej – niemal wszyscy zjechali zmienić opony na slicki. Znakomicie wykorzystali to Lance Stroll (Racing Point) i Daniił Kwiat (Toro Rosso), którzy włączyli się do walki o podium – wyprzedzał ich tylko Verstappen, a za nimi podążał Bottas.
Hamilton na dobre stracił szansę na punkty, gdy ponownie wyleciał z toru na zakręcie numer jeden - wykonał piruet i wjechał w żwir, ale udało mu się wrócić do rywalizacji. Na 57. okrążeniu mniej szczęścia miał Bottas, który wyeliminował się dokładnie w tym samym miejscu, co Brytyjczyk – huknął w bandę i pozostało mu tylko opuścić bolid. Koniec serii niefortunnych zdarzeń? Absolutnie. Pierre Gasly (Red Bull) złapał gumę i także wycofał się z wyścigu.
Najlepsze miejsce Kubicy
Na trzy okrążenia przed końcem wyścigu Kubica zajmował 12. miejsce – ponad sekundę straty miał do niego Russell, a dwie ostatni Hamilton. Do walki o zwycięstwo włączył się natomiast Vettel, który nie odpuszczał do samego końca, wyprzedził Kwiata i jak szalony gonił prowadzącego Verstappena, ale strata była zbyt duża i jego jedyną szansą był błąd Holendra.
/origin-imgresizer.eurosport.com/2023/03/09/3646722.jpg)
Foto: Eurosport
Ostatecznie triumfował kierowca Red Bulla, który wyprzedził Vettela o 7,33 s. Trzeci na mecie zameldował się niespodziewanie Kwiat, czwarty był Stroll, a piąty Sainz. Hamilton uplasował się na 11. pozycji – tuż przed Kubicą. Tym razem Polak okazał się o prawie dwie sekundy szybszy od Russella – jego najlepszy wynik w sezonie stał się faktem.
Autor: PO / Źródło: eurosport.pl
Powiązane tematy
Reklama
Reklama