Szpilka walczy z biurokracją. "Zastanawiałem się, czy to ktoś nie zrobił tego specjalnie"

- Nie spałem 24 godziny, ale idę trenować. Potrzebuję tylko osiem dni na aklimatyzację, więc i tak mam jeszcze więcej niż sobie zaplanowałem - powiedział na lotnisku w Warszawie Artur Szpilka. Polski bokser nie został wpuszczony do USA, gdzie 25 stycznia ma się zmierzyć Bryantem Jenningsem.
Nie wiemy o co chodzi. Według dokumentacji, którą złożyliśmy, powinno być wszystko w porządku. Nic się nie zmieniło od sierpnia do dzisiaj
Andrzej Wasilewski
Szpilka do Nowego Jorku przez Chicago odleciał w niedzielę, by w spokoju zaaklimatyzować się na miejscu do swojej najważniejszej walki w życiu.
Wraca do Polski
Teraz okazuje się, że do starcia z wielką nadzieją Amerykanów wagi ciężkiej może nie dojść. W Chicago na Polaka czekali przedstawiciele amerykańskiego urzędu imigracyjnego i odesłali go do Polski.
Szpilka tuż po powrocie do kraju nie krył rozczarowania decyzją Amerykanów. - Zastanawiałem się nawet, czy to ktoś nie zrobił specjalnie - powiedział na Okęciu. - Jak pojadę, to będę szczęśliwy, a jeśli nie, to będę się musiał gdzieś wyżyć - dodał.
- My już wcześniej udamy się do ambasady amerykańskiej wyjaśnić zamieszanie. Nie wiemy o co chodzi. Według dokumentacji, którą złożyliśmy, powinno być wszystko w porządku. Nic się nie zmieniło od sierpnia do dzisiaj - mówił sport.tvn24.pl Andrzej Wasilewski, promotor Szpilki.
Według RMF FM Amerykanie nie wpuścili Artura Szpilki na terytorium Stanów Zjednoczonych, bo uzyskali informację, że w Polsce ciążą na nim dwa zarzuty karne.
W 2009 roku Szpilka przez 18 miesięcy odbywał karę pozbawienia wolności za pobicie. Przeszłość ciągnie się za nim, bo za każdym razem, gdy lądował w USA, musiał o tym opowiadać. Ale nie miał problemów z dostaniem się do USA.
Walka zagrożona
W sierpniu "Szpila" stoczył w Chicago zwycięski pojedynek z Mikem Mollo. 25 stycznia miał stanąć między liny z niepokonanym na zawodowym ringu Bryantem Jenningsem.
Co teraz? - Słabo to widzę. Walka jest mocno zagrożona - obawia się Wasilewski.
Obóz polskiego boksera ma 48 godzin na uzupełnienie dokumentacji. W przeciwnym razie o walce zaplanowanej na 25 stycznia nie będzie mowy.




