Eurosport
Mariusz Wach - Dillian Whyte: opis walki - gala w Arabii Saudyjskiej
📝
07/12/2019, 20:03 GMT+1
To, co w sobotniej konfrontacji z faworyzowanym Dillianem Whyte'em pokazał Mariusz Wach, zasługuje na duży szacunek. Polak postawił się Brytyjczykowi, kilka razy skarcił go potężnymi ciosami, ale ostatecznie nie wygrał na gali w Ad-Dirijja.
Foto: Eurosport
Przed sobotnią walką Wach (35-5, 19 KO) od początku był skazywany na pożarcie - przede wszystkim z uwagi na krótki okres przygotowań, albowiem ofertę pojedynku otrzymał zaledwie dwa tygodnie wcześniej. Do tego dochodził fakt, że Whyte (26-1, 18 KO) to obecnie czołowy pięściarz wagi ciężkiej na świecie i prawdopodobnie kolejny pretendent do walki o mistrzostwo. Polak był na straconej pozycji.
Początek dla Whyte'a
Początek pojedynku należał do urodzonego na Jamajce Brytyjczyka. Whyte był szybszy, zadawał mocniejsze ciosy i często atakował na zmianę tułów i głowę. Jednak "Waszka" nie przestraszył się - starał się iść do przodu i próbował napierać. Jakby zdając sobie sprawę, że musi dać z siebie wszystko od samego początku, bo zwyczajnie nie starczy mu sił. Problem w tym, że za rzadko odpowiadał na akcje przeciwnika.
Jak się jednak okazało, również Whyte nie był idealnie przygotowany. Im dalej, tym 31-latek prezentował się gorzej. Natomiast Wach, zwłaszcza w piątej rundzie, wystrzelił kilka razy potężnym prawym sierpowym, którym ewidentnie zaskoczył faworyzowanego rywala. Mało kto sądził, że Wach, który za tydzień będzie świętował 40. urodziny, nadal będzie stał w ringu.
Uratował go gong
Wach miał zbyt długie przestoje, co wykorzystywał przeciwnik, atakując seriami ciosów. "Body Snatcher" bez wątpienia prowadził na punkty, ale pięściarz z Krakowa nie odpuszczał. W 8. rundzie Polak ponownie idealnie trafił potężnym lewym sierpowym i wydawało się, że rywal jest zamroczony, jednak po chwili zabrzmiał gong wieńczący rundę.
Do końca walki pięściarze wymieniali ciosy, choć z większą częstotliwością i skutecznością bił Whyte. Brytyjczyk chyba nie dowierzał, że Wach nadal stoi po jego mocnych uderzeniach na szczękę. Polak próbował zrobić coś więcej, ale sam był już potwornie zmęczony. W jego akcjach brakowało precyzji.
Ostatecznie zwycięzcę wskazali sędziowie. Nie mieli oni wątpliwości - wszyscy trzej postawili na Whyte'a (98:93, 97:93, 97:93). Brytyjczyk odniósł zasłużone zwycięstwo, ale nie ulega wątpliwości, że gdyby Wach nie przespał pierwszych pięciu rund i był lepiej przygotowany, to z tak dysponowanym rywalem mógł pokusić się o niespodziankę. Bez względu na wynik, stoczył jedną z najlepszych walk w karierze i w przyszłym roku może liczyć na kolejne ciekawe oferty od czołowych promotorów.
Autor: PO / Źródło: eurosport.pl
Powiązane tematy
Reklama
Reklama